Powstania śląskie były sterowaną spontanicznością

prof. Zygmunt Woźniczka
08.05.2011 , aktualizacja: 08.05.2011 13:42
A A A Drukuj
Trudności z definiowaniem tego, co dokonało się na Górnym Śląsku w latach 1919-1922 wynikają z emocji oraz z tego, że powstania były i wciąż są najpoważniejszym argumentem polityczno-historycznym uzasadniającym przynależność tego regionu do Polski - pisze prof. Zygmunt Woźniczka
Powstańcy byli słabo uzbrojeni, ale nie brakowało im zapału. Pokazali to 3 maja uczestnicy inscenizacji z okazji 90. rocznicy tamtych wydarzeń
Fot. Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta
Powstańcy byli słabo uzbrojeni, ale nie brakowało im zapału. Pokazali to 3 maja uczestnicy inscenizacji z okazji 90. rocznicy tamtych wydarzeń
W historiografii niemieckiej pisze się, że to była ukryta agresja polska, podjęta w sposób wiarołomny, po podpisaniu ustaleń traktatowych, które regulowały rozwiązanie konfliktu o Śląsk.

Polacy jak i Niemcy otrzymywali wsparcie od swoich rządów. Rząd w Berlinie wysłał na Górny Śląsk dywizje wojska i rozbudowywał organizację paramilitarne. Przede wszystkim tajny Selbstschutz powołany po wycofaniu się z terenu plebiscytowego na początku 1920 roku niemieckiego wojska i najwyższych władz. Wówczas to władzę na Górnym Śląsku objęła Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa.

Także Warszawa budowała tajną Polską Organizację Wojskową. W jej szeregach dominowali miejscowi, ale była kierowana przez oficerów przybyłych z zewnątrz i w ten sposób automatycznie zależna od Józefa Piłsudskiego, a nie od polityków górnośląskich na czele z Wojciechem Korfantym. Było to zresztą przedmiotem sporów i konfliktów także w czasie powstań. Najbardziej znany to tzw. bunt w grupie Wschód inspirowany przez Michała Grażyńskiego, którego skutki były bardzo wyraźne i w okresie międzywojennym na Górnym Śląsku (konflikt Korfanty-Grażyński).

W sumie jednak przybyli z Niemiec i Polski ochotnicy stanowili tylko od kilku do kilkunastu procent walczących. Natomiast głównymi uczestnikami tych wydarzeń byli mieszkańcy Górnego Śląska. Podczas I wojny światowej wspólnie walczyli w szeregach niemieckiej armii przeciwko Francji lub Rosji, teraz znaleźli się po dwóch zwaśnionych stronach. Jedni bronili Śląska przed oderwaniem od Niemiec, drudzy domagali się przyłączenia go do Polski. Zdarzało się, że inaczej przyszłość Śląska widzieli dawni koledzy z jednego oddziału, sąsiedzi z podwórka, a nawet ludzie złączeni więzami krwi. Niekiedy jedni członkowie rodziny należeli do POW, a drudzy do Selbstschutzu. Byli przeciwko sobie, chociaż wszyscy byli "stąd".

Powstania można tez widzieć jako "śląską spontanicznością kierowaną przez Polaków". Pierwsze dwa zrywy wybuchły spontanicznie, ale to trzecie, o największym zasięgu i zorganizowane po niekorzystnym dla Polski plebiscycie, było polskim powstaniem na Śląsku, a nie powstaniem śląskim. To była profesjonalna robota polskiego wywiadu. Wykorzystano propolskie ciągoty części Ślązaków i zorganizowano oderwanie kawałka niemieckiego państwa oraz przyłączenie go do Polski. Bez broni, pieniędzy i doświadczonego dowództwa? Przecież większość ze Ślązaków, którzy walczyli na frontach I wojny światowej dosłużyła się, co najwyżej stopni podoficerskich. Potrafili dobrze strzelać i dzielnie walczyć, ale nie dowodzić i planować.

Z polskiego punktu widzenia były to powstania narodowe. W polskiej historiografii wszędzie używamy takiego terminu. Przed wojną sanacja śląska odwoływała się do tradycji powstań śląskich szukając w nich inspiracji do dalszej walki z wpływami niemieckimi w tym regionie. Po wojnie tradycje powstań śląskich przejęli komuniści widząc w nich elementy rewolucji społecznej oraz podtrzymując ich antyniemiecki charakter.

Spór powstania czy wojna domowa wydaje się być nierozstrzygnięty, ale ma jeden pozytywny element nie pozwala nam zapomnieć o tamtych wydarzeniach.

Inne od narodowych

Gdy piszemy o etosie powstańczym to odnosimy się do wieku XIX i XX. Jest to okres wielu powstań narodowych od powstania kościuszkowskiego, po listopadowe, styczniowe, wielkopolskie w 1918 czy powstanie warszawskie w 1944. Przede wszystkim należy się zastanowić nad elementami, które były charakterystyczne dla tamtych czasów. Należy zwrócić uwagę na kilka elementów: to, czy wybuch był spontaniczny, czy przygotowany), czy było długie albo krótkie, a także to, jak duży obszar operacyjny objęty był przez walki. Ważnym elementem, któremu warto się przypatrzeć, jest też towarzyszące akcji powstańczej zaangażowanie społeczne.

Już odpowiedź na pierwsze z tych pytań (spontaniczne czy przygotowane?) nie jest łatwa. W powstaniach śląskich często jeden element przeplatał się z drugim. Pierwsze i drugie miały charakter spontaniczny, chociaż obydwa zostały poprzedzone przygotowaniami. Dla odmiany o trzecim, podobnie jak o zrywie listopadowym z 1830 roku, czy Powstaniu Warszawskim 1944 roku, zdecydowały przygotowania. Chociaż i w nich czynnik spontaniczności odegrał ważną role.

Celem polskich powstań narodowych było uzyskanie niepodległości. W przypadku powstań śląskich natomiast przyłączenie do Polski. Była to zasadnicza różnica, ale były tez podobieństwa. W powstaniach narodowych chodziło o zrzucenie jarzma zaborców czy okupantów. Na Górnym Śląsku dla wielu Ślązaków rządy pruskie i związana z tym dyskryminacja polskości przypominały rządy zaborców w Wielkopolsce czy w Królestwie Kongresowym.

Następny element to przebieg powstań. Powstania śląskie czy akcja "Burza" są powstaniami cyklicznymi, powtarzającymi się. Walki AK w ramach akcji "Burza" mają charakter powtarzających się niewielkich powstań, które rozpoczynają się od wczesnej wiosny 1944 i trwają w zasadzie do początku 1945 roku w ramach jak front niemiecko-sowiecki przesuwał się na zachód. Powstania śląskie trwają z przerwani od 1919 do 1921 tworząc jeden ciąg. Powstanie listopadowe, styczniowe wielkopolskie czy powstanie warszawskie, są powstaniami o charakterze jednorazowym, czyli powstanie wybucha, trwa przez pewien czas i się kończy.

Ważny jest także obszar, jaki te powstania objęły. Można wyróżnić tutaj dwa kryteria: duży obszar operacyjny: Powstanie listopadowe, styczniowe, wielkopolskie, śląskie, akcja "Burza", (W powstaniach listopadowym, styczniowym był to cały kraj, w powstaniach śląskich Górny Śląsk) oraz mały obszar operacyjny: Warszawa, miasto, a nawet tylko pewne jej dzielnice. Podobnie jak w czasie wydarzeń w Poznaniu w czerwcu 1956 roku. Niemniej jednak ich wydźwięk narodowy bez względu na obszar operacyjny był ogólnopolski.

Należy podkreślić, ze uczestnikami powstań była w większości ludność tych obszarów. W powstaniach w XIX dominowała szlachta i mieszczaństwo, a w powstaniach śląskich robotnicy, podobnie jak w Poznaniu w czerwcu 1956 roku, Także w powstaniu warszawskich należy widzieć dużą role robotników z fabryk wolskich czy z Powiśla. Tam robotniczy elektrowni utrzymywali ja w ruchu a jednocześnie broni przez Niemcami. Jeden z przywódców PPS-WRN Zygmunt Zaremba pisał o tym już jesienią 1944 w pracy: "Powstanie sierpniowe".

We wszystkich polskich powstaniach narodowych w XIX i XX duży był udział młodzieży. Wychowana w duchu patriotyzmu, często "mierżąc siły na zamiary" porywała się do walki, która z góry wydawała się być przegrana. A mimo wszystko walczyli i czasami wygrywali.

W większości polskich powstań poprzedza faza działań konspiracyjnych, gdzie w podziemiu buduje się wojsko i administracje. Tak jest przede wszystkim w powstaniach w styczniowym, wielkopolskim, warszawskich, w akcji "Burza" oraz oczywiście w powstaniach śląskich. Następnie konspiracyjne oddziały po rozpoczęciu walk wychodzą z ukrycia i rozbudowują się w duże jednostki wojskowe (bataliony, pulki, brygady a nawet dywizje). W miarę możliwości mundurują się i zbrojna często zdobywając bron na wrogu. Bardziej bliskie wydaje się porównanie do powstania styczniowego gdzie z oddziałów partyzanckich potem formowano regularne oddziały oraz do Akcji "Burza" czy powstania warszawskiego w sierpniu 1944 roku. Przeciwnikami powstańców w II i III powstaniu były niemieckie bojówki a nie regularne wojsko. Tylko w I powstaniu walczono z regularnym wojskiem. Natomiast w powstaniu kościuszkowskim, listopadowym, styczniowym czy warszawskim walczono z regularna armia, ale tez z organizacji policyjnymi.

W trzecim powstaniu śląskim podaje się szacunkowe dane na temat siły stron walczących, tj. 40-60 tys. Polaków (POW) i od 30 do 50 tys. Niemców (Selbstschutz, oraz wspomagający go Freikorps) W sumie po stronie polskiej były cztery grupy: Grupa "Wschód" (dowódca kpt. Karol Grzesik). Liczyła 15 929 żołnierzy (stan na 6 VI 1921 r.). I składała się 8 pułków piechoty i grupy oblężniczej. Grupa "Południe": dowódca ppłk Bronisław Sikorski.. Grupa liczyła 10 169 powstańców. Składała się z czterech pułków piechoty,, Grupa "Północ" (dowódca kpt. Alojzy Nowak, pseud. Neugebauer, szefem sztabu był Jan Wyglenda) liczyła 9 544 powstańców. Tworzyły ja dwie podgrupy, w sumie były to trzy pulki piechoty. Grupa "Środek" (dowódca mjr Kwak-Krzewiński) - wydzielona z Grupy "Wschód" liczyła 6 734 powstańców.

W polskich powstaniach dochodziło do dużych często rozstrzygających bitew. Tak było i w powstaniach śląskich, a przede wszystkim w trzecim. Szczególnie krwawe były walki o Kędzierzyn oraz górę Świętej Anny. Po obu stronach walczyły wielotysięczne często umundurowane oddziały z udziałem artylerii i pociągów pancernych. W trzecim powstaniu śląskim powstańcy tworzą duże oddziały wojskowe nawet dywizje, mają artylerie, samochody i pociągi pancerne. (tych ostatnich 16).

Wszystkie powstania polskie w XIX i XX wieku trwały stosunkowo długo. Kościuszkowskie (12 marca - 16 listopada 1794), Listopadowe (29/30 listopada 1830 - 21 października 1831), styczniowe (22 stycznia 1863 -11 kwietnia 1864). Najkrótsze z nich: Warszawskie zakończyło się po 63 dniach. Prawie tyle samo trwało Wielkopolskie - od 27 grudnia 1918 do 16 lutego 1919. Dwa pierwsze powstania śląskie były krótkie (11 sierpnia 1919 do 24 sierpnia 1919 i 19/20 sierpnia do 25 sierpnia 1920), ale trzecie trwało prawie tyle, co Powstanie Warszawskie - pięćdziesiąt osiem dni (od 2/3 maja do 5 lipca 1921).

Zawodowcy i ochotnicy

W czasie trzeciego powstania śląskiego powstańcy zdobyli duży obszar operacyjny na długi czas. Pozwoliło zbudować tam cala strukturę administracyjna. W Szopienicach powstała Rada Naczelna z Naczelna Komenda Wojsk Powstańczych. Urzędował tutaj dyktator powstania Wojciech Korfanty i naczelny dowódcą płk. Maciej Mielżyński. Po niepowodzeniach i złym dowodzeniu w bitwie pod Górą Świętej Anny został zastąpiony 6 czerwca przez podpułkownika Kazimierza Zenktelera. Z punktu widzenia wojskowego powstanie to przeprowadzono dobrze.

Do wzorowych należy chyba pierwsza na taka skale przeprowadzona przez polskie oddziały specjalne dowodzone przez porucznika Tadeusza Puszczyńskiego ps. Wawelberg akcja dywersyjna kryp. "Mosty". W jej wyniku w nocy z 2 na 3 mama 1921 roku wszystkie mosty na Odrze wyleciały w powietrze.

Trzecie powstanie różniło się od poprzednich tym, że dwa pierwsze wybuchały do pewnego stopnia spontanicznie, żywiołowo, a wybuch trzeciego został drobiazgowo, profesjonalnie przygotowany od strony organizacyjnej i sztabowej. A dokonali tego właśnie skierowani na Górny Śląsk oficerowie Wojska Polskiego.

Wielu powstańców było dobrze wyszkolonymi byłymi żołnierzami armii niemieckiej, weteranami walk pierwszej wojny światowej. Niewielu było jednak wśród nich oficerów, dlatego tak ważna była w tej prawie pomoc ze strony Polski. Pozwoliło to, stworzyć skoordynowane dowodzenie na poziomie operacyjnym czy wręcz strategicznym. Tym bardziej, że wybuchowi powstania towarzyszyły działania specjalne. Najbardziej znana to Operacja "Mosty". Przeprowadzona przez grupę Wawelberga w III w powstaniu. To był zresztą ewenement, w dotychczasowej historii wojen. Profesjonalnie przeprowadzona akcja wysadzenia mostów na Odrze i przerwania niemieckich dróg zaopatrzenia.

W powstaniach zarówno po stronie niemieckiej jak i polskiej walczyli ochotnicy spoza Górnego Śląska. Po stronie polskiej byli to ludzie m.in. z Zagłębia Dąbrowskiego, Krakowa, Lwowa, Warszawy. Później w okresie międzywojennym były tam duże grupy powstańców śląskich, ale przecież nie ślązaków. Analizując walkę powstańców śląskich należy pamiętać, że obok Ślązaków takich jak Korfanty, Arka Bożek czy goniec w pułku Mastalerza Jerzy Ziętek, byli również ludzie, którzy nie pochodzili ze Śląska. To nie tylko Michał Grażyński czy Michał Żymierski - oficer Oddziału III Naczelnej Komendy wojsk powstańczych w Sosnowcu i faktyczny dowódca I powstania, a wiele lat później sowiecki agent i marszałek Polski z nadania Stalina. Obok nich należy wymienić pochodzących z Wielkopolski Macieja Mielżyńskiego pochodzącego z Wielkopolski, Kazimierza Zenktelllera, Alojzego Nowaka, jednego z dowódców w czasie powstania wielkopolskiego czy Stanisława Rostworowskiego pochodzącego z Krakowa.

Było około ośmiuset oficerów, podoficerów i kadetów oraz ponad siedem tysięcy szeregowców. Daje to w sumie około 12 procent walczących. To są dwa roczniki kadetów ze Lwowa Wśród tych młodych ochotników był i Adam Ciołkosz, pomniejszy przywódca PPS na wychodźstwie w Londynie po 1945 roku. W latach 1919-1920 walczył o Lwów, Bral udział w wojnie z bolszewikami, ranny w bitwie nad Niemnem. W III powstaniu dowodził pociągiem pancernym, został odznaczony Krzyżem na Śląskiej Wstędze Waleczności i Zasługi. Potem skończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim i wstąpił do PPS.

Podziel się

  • 190 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy