Naucz się wygrywać z zawałem serca

Judyta Watoła
15.02.2010 , aktualizacja: 15.02.2010 23:28
A A A Drukuj
Rozpoczyna się akcja ''Zawał serca - wygraj z czasem''. Jest potrzebna, bo większość pacjentów w województwie śląskim wzywa pomoc dopiero dwie, trzy, nawet cztery godziny od wystąpienia bólu. A to za późno, by chronić serce przed skutkami zawału.
Zawał serca - wygraj z czasem
Zawał serca - wygraj z czasem
Zawał serca to zatkanie się jednej lub kilku tętnic wieńcowych, czyli tych, które zaopatrują w krew najważniejszy mięsień w naszym ciele. Skutek: część serca, którą zaopatrywała zatkana tętnica, obumiera. Możemy tego uniknąć, natychmiast wzywając pogotowie, gdy tylko wystąpi ból.

- Jednak większość pacjentów z zawałem serca niepotrzebnie czeka. Chcemy to zmienić - mówi prof. Lech Poloński, wojewódzki konsultant w dziedzinie kardiologii i pomysłodawca akcji "Zawał serca - wygraj z czasem".

Kardiolodzy nie zaprzeczają, że w ostatnich latach dokonał się w ich dziedzinie ogromny postęp. Jeszcze 10-11 lat temu na 100 chorych, którzy trafiali do szpitali z zawałem serca, umierało 16. Dziś ten wskaźnik jest co najmniej o połowę niższy. Stało się tak dlatego, że do szpitali na szeroką skalę wprowadzono najskuteczniejsze metody leczenia: nowoczesne leki przeciwzawałowe i balonikowanie, czyli zabieg udrażniania zatkanych naczyń wieńcowych.

Balonikowanie odbywa się w pracowniach kardiologii inwazyjnej. Kiedyś tylko pracownia w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu prowadziła 24-godzinne dyżury dla chorych z zawałem serca. Teraz nie tylko mamy trzy razy więcej pracowni, ale wszystkie pracują w trybie 24-godzinnych dyżurów.

- Ten postęp dokonał się dzięki lekarzom i urzędnikom, najpierw Śląskiej Kasy Chorych, potem śląskiego oddziału NFZ-etu. Lekarze na nowo zorganizowali swoją pracę, urzędnicy zaś decydowali o wydaniu dodatkowych pieniędzy na leczenie zawałów. Na tym polu niewiele możemy już zdziałać. Dalszy postęp zależy w największej mierze od samych chorych - mówi prof. Poloński.

Potwierdzają to dane z prowadzonego w ŚCChS rejestru zawałów. Od 2003 roku zbiera się w nim dane o wszystkich pacjentach z województwa śląskiego. - Jeśli porównać średni czas od wystąpienia bólu do pojawienia się chorego w szpitalu, to praktycznie od siedmiu lat wcale się on nie zmienia. Średnia to aż trzy i pół godziny - mówi dr Marek Gierlotka, współtwórca rejestru.

Dlaczego tak się dzieje? Wielu chorych nie wierzy w to, że zawał serca może dotknąć akurat ich. Uważają się za zdrowych, więc jeśli tylko ból nie zwala ich z nóg, nawet do głowy nie przychodzi im wezwanie pogotowia. Inni, zwłaszcza starsi, boją się, że wezwą pomoc, a potem okaże się, że nic poważnego im nie jest. Poza tym większość z nas nie wie, że objawem zawału nie musi być wcale palący ból w klatce piersiowej, ale także nudności, wymioty, bóle brzucha, ból w lewej ręce, zimny pot itp.

O tym, kto jest najbardziej zagrożony zawałem serca, jak go rozpoznać i kiedy wzywać pogotowie, będziemy pisać codziennie do piątku.

Więcej o leczeniu zawału serca i innych chorób układu krążenia na stronie Śląskiego centrum chorób serca w Zabrzu

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy